UCZNIOWIE PARACELSUSA
Leszek Wiktor © Klimek
ADHD czy "Dzieci Indygo" ?
Choroba czy znów problem medyczno-chemiczno-finansowy?

Problemy z dziećmi i młodzieżą są tak stare jak i ludzkość, czego dowodem są już publikacje i wypowiedzi starożytnych Greków. Czy "bunt" młodych, to odwieczna wojna pokoleń czy też swoista samoobrona przed wtłaczaniem w gorset nakazów i zakazów obowiązujących w społeczeństwach? Czy tzw. medycyna zamiast leczyć nie wynajduje nowych chorób? Czy do już wymyślonych chemicznych specyfików nie dopasowuje się nowych chorób? Nie jest trudno zauważyć doskonale znany syndrom MCCP (Medycyna-Choroby-Chemia-Pieniądze).

Naukowo o ADHD

ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder) czyli Zespół nadpobudliwości psychoruchowej, określany w literaturze jako zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi lub zaburzenia hiperkinetyczne, jest to grupa zaburzeń charakteryzujących się "wczesnym początkiem (zazwyczaj w pierwszych pięciu latach życia), brakiem wytrwałości w realizacji zadań wymagających zaangażowania poznawczego, tendencją do przechodzenia od jednej aktywności do drugiej bez ukończenia żadnej z nich oraz zdezorganizowaną, słabo kontrolowaną nadmierną aktywnością".

Przyczyny biologiczne - zespół nadpobudliwości psychoruchowej jest zespołem zaburzeń o podłożu genetycznym, który powoduje powstawanie objawów z trzech grup impulsywności, nadruchliwości i zaburzeń koncentracji uwagi, spowodowany jest zaburzeniami równowagi pomiędzy dopaminą i noradrenaliną w CUN. Objawy nadpobudliwości mogą również występować w wyniku uszkodzenia centralnego układu nerwowego, a także przy innych zespołach objawowych np. u pacjentów z łamliwym chromosomem X. Zespół nadpobudliwości psychoruchowej ma podłoże biologiczne to znaczy, że nie wynika on z błędów wychowawczych, czy czynników psychogennych. Niektóre objawy podobne do zespołu nadpobudliwości psychoruchowej mogą występować u dzieci wychowywanych bez systemów zasad i konsekwencji, ale także np. u dzieci maltretowanych fizycznie lub psychicznie.

Objawy w sferze ruchowej:

    wyraźny niepokój ruchowy w zakresie dużej i małej motoryki,
    niemożność pozostawania w bezruchu przez nawet krótki okres czasu,
    podrywanie się z miejsca,
    bezcelowe chodzenie,
    zwiększona szybkość i częsta zmienność ruchów (wrażenie ciągłego pośpiechu),
    bieganie,
    przymusowe wymachiwanie rękami,
    podskakiwanie,
    wzmożone drobne ruchy kończyn (machanie nogami, poruszanie palcami rąk, ciągłe zajmowanie się rzeczami, które leżą w zasięgu rąk lub nóg, kiwanie się na krześle itp.).

Objawy w sferze poznawczej:

    trudności w skupieniu uwagi (uwaga chwiejna, wybitnie zależna od czynników afektywnych),
    brak wytrwałości w przypadku małego zainteresowania i niedostrzegania bezpośredniej korzyści z działania, wzmożony odruch orientacyjny,
    pochopność,
    znaczna męczliwość w pracy intelektualnej i związana z tym nierównomierna wydajność,
    pobieżność myślenia,
    przerzucanie uwagi z obiektu na obiekt (udzielanie nieprawidłowych, nieprzemyślanych odpowiedzi na pytania lub nieprawidłowe rozwiązywanie zadań) w badaniach inteligencji niektórzy autorzy stwierdzają poziom "poniżej spodziewanego", głównie w skalach wykonawczych, trudności wizualno-motoryczne,
    trudności syntetyzowania w myśleniu,
    brak umiejętności planowania,
    u wielu dzieci z zaburzeniami koncentracji uwagi występują pewnego rodzaju zaburzenia mowy lub języka, do których należą :
      opóźnienie rozwoju mowy,
      kłopoty z artykulacją,
      problemy ze struktura zdania,
      nieprawidłowe układanie dźwięków,
Trudności stanowi również pisemne wyrażanie myśli i słuchowa pamięć krótkotrwała.

Objawy w sferze emocjonalnej:

    nieopanowane, nieraz bardzo silne reakcje emocjonalne,
    wzmożona ekspresja uczuć,
    zwiększona wrażliwość emocjonalna na bodźce otoczenia,
    wybuchy złości,
    impulsywność działania.

Główne cechy osobowości dziecka z zaburzeniami koncentracji uwagi:

    nieustępliwość,
    niskie poszanowanie własnej godności,
    okresowo występująca depresja,
    niedojrzałe zachowanie,
    zaburzenia snu (wczesne budzenie się, trudności z zaśnięciem, niespokojny sen, lunatykowanie lub mówienie przez sen (somnambulizm), koszmary nocne,
    zaburzenia apetytu (przejadanie się, wybredność, specyficzny gust smakowy).


Kolejne "wypsnięcie" współczesnej medycyny? Jak zabronić dzieciom biegania, podskakiwania czy wymachiwania rękami? "KONIA Z RZĘDEM" temu, kto takich zachowań nie zauważył wśród ogromnej większości dorosłych. Przyjrzyjmy się pracy naszego Sejmu. Czy nie widać po posłach "znacznej męczliwości w pracy intelektualnej i związanej z tym nierównomiernej wydajności"? Czy ich wypowiedzi to nie przejaw "pochopności" i "pobieżności myślenia", które w efekcie dają "nieopanowane, nieraz bardzo silne reakcje emocjonalne" i "wybuchy złości"? Przecież to wyraźne cechy ADHD i jak z tego widać cierpi na tę przypadłość większość dorosłej populacji.

A jakie wytłumaczenie choroby daje współczesna medycyna? Zachowanie dzieci "nie wynika z błędów wychowawczych" czyli my, dorośli i rodzice nie jesteśmy niczemu winni (umywamy ręce), a sama choroba "jest zespołem zaburzeń o podłożu genetycznym" czyli wina leży po stronie naszych przodków (z reguły leżących już w grobach), którym ciężkie życie zapewne połamało chromosom X. W ciągu dalszym dowiadujemy się, że powodem są "zaburzenia równowagi pomiędzy dopaminą i noradrenaliną w CUN", co już z założenia zmusza nowoczesną medycynę do poszukiwań chemicznych leków i usprawiedliwia trucie naszych dzieci w imię nauki (syndrom MCCP).

Dzieci Indygo

Dzieci Indygo to pokolenie, którego główna fala narodzin rozpoczęła się na świecie w latach siedemdziesiątych i potrwała mniej więcej do roku 2000, kiedy to zaczęły rodzić się pierwsze Dzieci Kryształowe.

Nazwa Indygo pochodzi od koloru aury tych dzieci. Jest to kolor czakry zwanej "trzecim okiem", znajdującej się między brwiami i odpowiadającej między innymi za zdolności jasnowidzenia i widzenia energii. Tym, co wyróżnia Dzieci Indygo od innych, to ich temperament. Są one obdarzone duchem buntowniczym i wojowniczym, zgodnym ze wspólnym celem ich pokolenia - burzeniem starych systemów, którym brakuje elastyczności, integralności i prawości. Dzieci Indygo doskonale wyczywają nieuczciwość i wiedzą, kiedy są okłamywane lub poddawane manipulacji. Nie chcą i nie potrafią podporządkować się niezdrowym i nieuczciwym sytuacjom w domu, w szkole i w pracy i zrobią wszystko, żeby je zniszczyć.

Lee Carroll i Jan Tober, autorzy książki "Dzieci Indygo" opisują te dzieci jako "bardziej wymagające, inteligentniejsze, bardziej konfliktowe, bardziej intuicyjne, bardziej duchowe, a w niektórych przypadkach nawet bardziej brutalne niż jakiekolwiek pokolenie przed nimi". Dzieci Indygo charakteryzują się pewnym wyjątkowym zestawem cech psychologicznych oraz wzorcem zachowania, których dotąd nie udokumentowano na tak szeroką skalę, jak ma to miejsce obecnie. Zignorowanie tych wzorców może stać się przyczyną zachwiania równowagi i wywołania frustracji w umysłach tych cennych młodych ludzi. Dlatego rodzice i inne osoby mające kontakt z takimi dziećmi zmieniają swoje podejście do nich i sposób ich wychowania, aby utrzymać stan równowagi. Jako najczęstsze wzorce zachowania Dzieci Indygo, Lee Carroll i Jan Tober wymieniają następujące:

    Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).
    Mają poczucie "zasługiwania, by tutaj być" i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.
    Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".
    Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nie udzielającej wyjaśnień i nie dającej możliwości wyboru).
    Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.
    Frustrują je systemy oparte na rytuałach i nie wymagające twórczego myślenia.
    Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).
    Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.
    Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy" ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").
    Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

Pod wieloma względami, życie z Dziećmi Indygo bywa bardzo trudne, między innymi ze względu na ich buntowniczą bezkompromisowość i niespożyte pokłady energii twórczej, popychającej ich do nieustannego działania. Niestety, często zjawisko Indygo sprowadzane jest do zdiagnozowania u nich ADD (zespół zaburzeń koncentracji uwagi) lub ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), czego konsekwencją jest faszerowanie ich środkami farmakologicznymi różnego typu, takich jak Ritalin. Pod wpływem lekarstw Dzieci Indygo łatwiej poddają się wymogom systemów i dostosowują się do oczekiwań otoczenia, jednak ceną "świętego spokoju" rodziców i opiekunów jest ograniczenie duchowych darów tych dzieci i opóźnienie realizacji ich celów życiowych. Dzieciom Indygo poświęcono w ostatnich latach na świecie wiele uwagi, upowszechniając wiedzę o ich pojawieniu się, potrzebach i celach. Napisano o nich wiele książek i nakręcono film, jednak najważniejsze jest to, że pod wpływem tej wiedzy, na świecie zaczyna zmieniać się system szkolnictwa, a nawet powstają nowe rodzaje szkół, w których po raz pierwszy system nauki dostosowywany jest do potrzeb Dzieci Indygo, a nie odwrotnie.


Inne, ale jak diametralnie różne, podejście do tego samego zagadnienia. Jednak nie zdobędzie ono popularności przynajmniej z dwóch powodów. Nie jest sygnowane przez współczesną medycynę (bo zahacza o paranormalność i sztukę medycyny Wschodu) oraz dlatego, że ciężar wychowania przenosi na rodziców, a nie wszyscy zasługują na to miano z uwagi na wartości intelektualne lub czysto ludzkie albo po prostu nie potrafią nimi być. Ma jednak niezaprzeczalnie jedną zaletę (nie do przyjęcia przez współczesną medycynę) - do "leczenia" nie potrzebuje ani lekarzy ani chemii tylko zwykłego ludzkiego zrozumienia.

Jest też i drugi medyczny "biegun". Ciekawe jakie antidotum wynajdzie medycyna dla tzw. "dzieci kryształowych"? W odróżnieniu od "porażonych" ADHD są całkowitym ich przeciwieństwem - spokojne, uległe, wyrozumiałe w stosunku do innych a czasem mało komunikatywne (preferują porozumiewanie się na poziomie umysłu - telepatia, gesty, dźwięki). Większość z nich już zakwalifikowano jako dotknięte autyzmem (epidemia wybuchła nagle po 2000 roku). Jaki zatem lek zastosuje nowoczesna medycyna, by "pobudzić w nich pobudliwość"? Oby nie kazała smarować odbytu terpentyną. Próby na domowych kotach wykazały, że "wstępował w nie szatan".

Zabijać w imię nauki ?

Amerykański Urząd Kontroli Żywności i Leków (FDA) ostrzegł, że kilka popularnych leków przeciwko zespołowi nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD) może powodować poważne problemy zdrowotne, a nawet śmierć pacjentów. Niepokój FDA wzbudziło 25 zgonów (z których 19 dotyczyło dzieci) oraz 54 przypadki poważnego pogorszenia stanu zdrowia u amerykańskich chorych leczonych na ADHD w latach 1999-2003. U osób tych w czasie zażywania leków przeciw ADHD wystąpiły problemy w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego - odnotowano m.in. przypadki zawałów, palpitacji i arytmii serca oraz gwałtownego wzrostu ciśnienia tętniczego.

Na liście podejrzanych FDA umieściła m.in. kilka popularnych w USA i Europie medykamentów, jak Metylfenidat (nazwa handlowa Ritalin), Concerta i Adderall (zawierający amfetaminę). Leki te działają stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy. Reprezentująca urząd dr Kate Gelperin poinformowała, że wstępne analizy przeprowadzone pod nadzorem FDA wykazały, że mógł istnieć związek między zgonami chorych na ADHD a podawanymi im lekami. Urząd zastrzegł jednak, że aby udowodnić tę zależność niezbędne są dodatkowe badania. W ubiegłym roku obawy co do wpływu niektórych medykamentów przeciw ADHD na organizm pacjenta zgłosiły także kanadyjskie służby odpowiedzialne za kontrolę leków. Z rynku usunięto wówczas lek o nazwie Adderall XR, argumentując, że może on być niebezpieczny dla zdrowia.


Znamienne jest to, że ten rodzaj choroby znów wykryto nie gdzie indziej tylko w w USA. Widać w pozostałych krajach medycyna stoi na niższym poziomie i nie jest zdolna nic ująć w naukowe ramy. Europejska medycyna nie chcąc narażać się amerykańskiej mówi ostrożnie o "niezbędnych dodatkowych badaniach", co oznacza nic innego jak dalsze zabijanie "królików doświadczalnych" w imię nauki. Jest wielce prawdopodobne, że chorobę wymyślono na potrzeby medycyny i jest taką samą chorobą "administracyjną" jak AIDS. Widać też, że współczesna medycyna znalazła świetnego kozła ofiarnego - kod genetyczny. Na dzisiaj nikt, niczego i nic nie zdoła udowodnić.

Też byłem dzieckiem i prawdopodobnie też "cierpiałem" na ADHD, ale wtedy jedynym lekarstwem był pas mojego taty, który nie wiadomo czy pomógł (brak jednoznacznych dowodów), ale okazał się najtańszym lekiem na świecie.

Dopisałem 15.04.2006

By zwiększyć sprzedaż leków, przedstawiciele firm farmaceutycznych wymyślają nowe choroby i nadają nadmierne znaczenie innym - uważają naukowcy wypowiadający się na łamach "Public Library of Science Medicine". Oprócz wymyślania schorzeń nieistniejących, firmy starają się zwiększać znaczenie błahych problemów medycznych - twierdzą David Henry i Ray Moynihan z australijskiego Newcastle University. Przykładami są chociażby zespół jelita drażliwego - łagodna dolegliwość, z której usiłuje się zrobić poważną i wymagającą leczenia chorobę, czy naturalny stan, jakim jest menopauza. Według niektórych badań 43% kobiet w USA cierpi na "dysfunkcję seksualną", która oczywiście wymaga podawania jakichś pigułek... Czynniki ryzyka - wysoki poziom cholesterolu czy osteoporozę - traktuje się jak choroby, które trzeba koniecznie leczyć. Wiele prowadzonych przez firmy farmaceutyczne kampanii medialnych ma na celu raczej zwiększenie sprzedaży niż informowanie społeczeństwa o możliwościach zapobiegania chorobom. Lekarze i pacjenci powinni być tego świadomi, zwłaszcza że firmy często wykorzystują znane nazwiska ze świata medycznego do firmowania swoich kampanii - konkludują naukowcy.